niedziela, 31 stycznia 2016

NOWE FF!!

Witam wszystkich ponownie! :)
Co u was słychać? Zaczynacie, czy kończycie ferie?
Mam nadzieję, że będzie dla was miłą niespodzianką, to iż przestawiam wam moje nowe ff :D
Nowa fabuła, nowi bohaterowie. Mam nadzieję, że spodoba wam się również jak moje poprzednie ff.
A więc przedstawiam wam ff mojego autorstwa pt. "Podwójne Oblicze".
Serdecznie zapraszam, mile widziane komentarze na temat tego, co myślicie o moim nowym pomyśle na ff :D Link --> KLIK
Miłego czytania xx

środa, 20 stycznia 2016

WAŻNE!!!

Witam wszystkich! x
Wiem bardzo długo się nie odzywałam, ale mam nadzieję, że ktoś to jeszcze przeczyta :)
Obiecałam wam, że jeszcze kiedyś powrócę z nowym ff. A więc chciałby ktoś czytać ff mojego autorstwa? Nowa fabuła, nowi bohaterowie. Postaram się, aby was to ciekawiło. Proszę napiszcie w komentarzy, czy byście chcieli czytać ff, które soon wam przedstawię xx
Pozdrawiam
Lucy Black <3

wtorek, 29 lipca 2014

Zła wiadomość!

Witam wszystkich!
Mam dla Was bardzo złą wiadomość :( Mianowicie fanfiction Burn nie zostanię odwieszony, nigdy. Niestety, ale muszę to zrobić. Wiem, że znajdzię się parę czytelników, którzy wyczekiwali nowych rozdziałów, ale większość pewnie olewała te fanfiction... Mniejsza z tym! Chciałabym Wam wszystkim podziękować za to co zrobiliście na tym blogu. To dzięki Wam pisałam rozdziały, ale przyszedł czas odejścia.. :(
Mam zamiar pisać inne fanfiction i jeśli chcecie zostawcie tu pod tym postem swoje usery na tt i wtedy będę mogła Was powiadomić o nowym fanfiction.
Soo... Życzę Wam wszystkim z całego serduszka miłych i upalnych dni, spędźcie te wakacje najlepiej jak możecie! Tak, abyście na koniec mogli powiedzieć "Te wakacje były zajebiste!".
To wszystko, miło było czytać Wasze komentarze, do zobaczenia.
Lucy Black xoxo

czwartek, 19 czerwca 2014

I'm sorry for this reason! :(

Cześć Wszystkim! :)
Z przykrością informuję, że zawieszam tego bloga. Ostatnio jakoś nie mam chęci na pisanie fanfiction. Nie wiem czy kogoś to będzie obchodziło, ale chciałam na wszelki wypadek Was poinformować. 
Dziękuje Wam za wszystko co dla mnie zrobiliście! A uwierzcie, że dużo tego! 
Dziękuje za każde wejscie na tego bloga!
Dziękuje za przeczytanie każdego rozdziału!
Dziękuje za każdy komentarz!
I wreszcie! Dziękuje za to, że byliście ze mną cały czas! 

Mam do Was ostatnią, małą prośbę. Zostawcie po sobie komentarz pod tym postem, chcę zobaczyć ilu Was tu było, ilu czytało moje denne fanfiction..

Love ya! <3
Lucy Black xoxo

sobota, 24 maja 2014

Rozdział 14

*Peg*
Nasze usta coraz bardziej zmniejszały dystans. Czułam, że mój żołądek wywinie koziołka. Jego usta były coraz bliżej moich. Jego zapach całkowicie opanował moje zmysły. Już prawie czułam jak dotyka moich ust swoimi.
- Peg? - kurdę! Akurat teraz ktoś musiał przyjść. - Nie zamknęłaś drzwi na klucz - powiedział ojciec, wchodząc do salonu. Był zdezorientowany.
- Przepraszam - powiedział i szybko odwrócił wzrok.
- Nie, nic się nie stało, tato - czułam, jak moje policzki nabierają czerwonej barwy - Louis miał zamiar właśnie wyjść - powiedziałam, popychając Louis'a w stronę drzwi wejściowych.
- Louis Tomlinson? - zapytał ojciec.
Tylko nie to, teraz zacznie się gadanka. Bo to przecież jego nowy szef. Ojciec chyba nie zdawał sobie sprawy z tego co się tu działo. Nie wiem nawet co pomyślał w chwili, kiedy tu wszedł.
- Tak - odpowiedział Louis, korzystając z okazji, aby dłużej tu zostać - We własnej osobie - spiorunowałam go spojrzeniem.
Nie chciałam, aby dłużej tu przebywał. Chciałam się go jak najszybciej pozbyć. Ale niestety Louis nie miał tego w zamiarze.Rozsiadł się na kanapie, jak gdyby nic. Chciałam już coś powiedzieć, ale ugryzłam się w język.
- Dobrze, to może czegoś się napijesz, tato? - zapytałam.
- Tak, poproszę wodę.
- Już przynoszę - rzuciłam i poszłam do kuchni.
Słyszałam jak rozmawiają o pracy. Louis wypytywał się o swego wuja, z tego co usłyszałam, domyśliłam się, że nie żyję, a on przejmuję po nim interes. Dlatego spotkałam go wtedy w biurze... Po chwili weszłam do salonu z szklanką wody, podałam ją ojcu.
- Dziękuje - powiedział, uśmiechając się do mnie, kiwnęłam głową.
- Nie chcę być niegrzeczna, ale co cię tu sprowadza? - zapytałam, spoglądając na ojca.
- Obiecałem, że kiedyś do ciebie wpadnę - uśmiecha się w moją stronę - Akurat miałem do załatwienia parę spraw w okolicy, więc postanowiłem, że zajrzę do ciebie - kończy swoją wypowiedź, a ja tylko kiwam głową.
- Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało - wtrąca się Louis.
- Również mam taką nadzieje!
- No nic, ja już będę się zbierał - powiedział ojciec, wstając z kanapy - Nic tu po mnie.
- Nie! Możesz zostać, tato! - powiedziałam, szybko wstając i zatrzymując go.
- Przestań, Peg! Jeszcze będzie wiele okazji, abym mógł wpaść - uśmiecha się - Wiem, że przeszkodziłem wam, dlatego już pójdę.
- Nie przeszkodziłeś nam w niczym! - protestuje, a na twarzy Louis'a widnieje bezszczelny uśmiech.
- Peg i tak miałem wpaść, aby na chwilę.
- Ale...
- Żadne "ale" Peg! Już pójdę - mówi stanowczo ojciec - Do zobaczenia - całuję mnie w policzek, wychodząc z mieszkania.
Odwracam się do Louis'a, a jego uśmiech oznacza tylko jedno! Miał już plan wobec mnie. Już wszystko sobie rozplanował.
- Ty również powinieneś już wyjść - powiedziałam, biorąc szklankę i zanosząc ją do kuchni.
- Nie tak się umawialiśmy - podszedł do mnie bliżej.
- Jednak się rozmyśliłam.
- Już za późno! - powiedział, przyciskając mnie do ściany - Nie pójdę dopóki nie dasz mi tego, czego chcę! - szepnął mi w ucho.
- Nie rozumiesz, że nie dam ci tego?!
- Kurwa Peg! Radzę ci to zrobić, bo nie chcesz żebym się wkurzył - warknął.
- Nie, Louis! Nie zrobię tego! - powiedziałam pewna siebie.
Teraz to zobaczyłam. Jego oczy momentalnie zmieniły kolor. Był ostro wkurzony. Przybliżył się do mnie, zamykając jakąkolwiek przestrzeń między nami. Przycisnął mocno moje nadgarstki do ściany. Bałam się go. Bałam się takiego Louis'a.
- Proszę, puść mnie! - szepnęłam błagalnie.
- Nie! - warknął jeszcze mocniej ściskając moje nadgarstki.
- Proszę, Louis! To boli! - po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Nie obchodzi mnie to! Było kurwa robić to, co mówiłem!
- Louis nie możesz mnie do tego zmuszać - łzy spływały natarczywie, nie chcąc się zatrzymać.
- Było nie obiecywać rzeczy, których nie dotrzymasz!

*Louis*
Byłem ostro wkurzony za jej zachowanie. Z całej swojej siły ściskałem jej nadgarstki, przyciskając ją do ściany. Nie chciałem jej skrzywdzić. Wiedziałem, że jeśli teraz tego nie skończę, nie wybaczy mi tego do końca życia. Wtedy stracę ją już na zawsze. Nie chciałem tego. Ale zawsze gdy byłem wkurzony, nie panowałem nad sobą. Większość ludzi wtedy wolała się trzymać ode mnie zdala.
Spojrzałem jej prosto w oczy. Zobaczyłem to znowu. Ten sam kolor oczu, ten sam ból w nich. Tak, znowu sprawiłem jej ból. Odsunąłem się od niej. Od razu uciekła. Pobiegła do łazienki.
Chwilę zajęło mi otrząśnieniencie się. Pobiegłem za Peg. Chwyciłem za klamkę, ale jak się spodziewałem, zamknęła drzwi.
- Peg? Proszę, otwórz - powiedziałem przez drzwi.
- Nie! - powiedziała szlochając.
- Peg, proszę! - zapukałem lekko - Nie chciałem ci zrobić żadnej krzywdy!
- Powiedziałabym inaczej...
- Naprawdę, Peg! Po prostu nie panuję nad sobą jak jestem wkurzony.. - odsunąłem się od drzwi, kiedy usłyszałem, że podchodzi do nich.
Wyszła z łazienki, jej oczy były całe zaszklone, makijaż rozmazany. Podeszła do mnie bardzo blisko. Tak blisko, że nigdy bym nie pomyślał, że tak podejdzie. Chwyciła moją twarz w swoje drobne ręce, po czym przybliżyła swoje usta do moich. Na chwilę spojrzała mi w oczy, a potem pocałowała. Byłem zdezorientowany. Nie spodziewałem się tego. Jednak odwzajemniłem pocałunek.
- Dostałeś to czego chciałeś! - powiedziała, przerywając pocałunek - A teraz wynoś się stąd! - krzyknęła, a jej łzy ponownie zaczęły płynąć.
Zrobiłem to co powiedziała. Wyszedłem z jej mieszkania. Wiedziałem, że dzisiaj już nie dam rady z nią porozmawiać. Nie wiedziałem czy w ogóle jeszcze kiedyś będzie chciała. Wsiadłem do samochodu i odjechałem.

Już na wstępie serdecznie Was przepraszam za tak długą przerwę! Nie planowałam tego, ale jak pisałam w notce informacyjnej - nie mogłam wyjść z jednego punktu. Ogółem rozdział pojawiłby się jeszcze później, ponieważ nie mam teraz czasu, aby spotkać się z Weroniką, która miała pomóc mi dokończyć ten rozdział. Jednak dałam radę sama! Yeah :D 
Tak, wiem! Nie zasługuje na moich czytelników, a szczególnie tych najbardziej oddanych. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. :)
Love ya! xx







czwartek, 1 maja 2014

WAŻNA INFORMACJA!!!

Cześć Wszystkim! :)
Tak, wiem! Bardzo dawno nie dodawałam nowych rozdziałów, ale to już niedługo się zmieni. Dlaczego nie pisałam? Nie potrafiłam wyjść z jednego punktu tego fanfiction. 
Ale nie martwcie się rozdział 14 pojawi się już wkrótce! Ponieważ rozdział 14 pomoże mi pisać koleżanka, z którą już kiedyś pisałyśmy wspólne fanfiction. 
Dziękuje tym, którzy nadal czekają, zaglądają na tego bloga. 
BIG THANKS! XX LOVE YA! <3

Lucy Black xoxo

niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział 13

Proszę! Jeżeli skończysz czytać nie omijaj notki. Dzisiaj pojawią się ważne sprawy, więc radzę przeczytać. 
___________________________________________________________________________
*Louis*
Po wyjściu Peg z mojego samochodu od razu skierowałem się w stronę domu. W końcu zgodziła się ze mną spotkać, porozmawiać. Tego potrzebowałem. Musiałem porozmawiać z Peg i to natychmiast. Chciałem jej wszystko wytłumaczyć, dlaczego tak się zachowuje i w ogóle. Zastanawiałem się czy nie powiedzieć jej przypadkiem o wydarzeniu, które miało miejsce w sklepie kilka dni temu. Od razu wybiłem to sobie z głowy. Jeżeli bym jej to powiedział, straciłbym całkowicie jej zaufanie. Wiedziałem, że w jakimś stopniu mi ufa. Bo gdyby tak nie było, nie zgodziłaby się na to spotkanie - w dodatku u niej w domu.
Dojechałem do domu, ustawiłem samochód na podjeździe. Szybko wysiadłem i ruszyłem w stronę domu. Ustałem przed drzwiami, szukając w tylnej kieszeni spodni kluczy. W końcu je znalazłem. Wsadziłem w małą szparkę i przekręciłem dwa razy w lewo. Pociągnąłem za klamkę i wszedłem do środka. Od razu poczułem różnicę temperatury. Na dworze było dość zimno jak na tę porę roku.
Ruszyłem do łazienki, aby się przebrać. Jednak chwilę zastanawiałem się czy nie zostać w tych ciuchach. Szybko zrezygnowałem z tego. Wolałem wyglądać na luzie. To miało być przecież normalne spotkanie, a nie jakaś kolacja. Poszedłem do pokoju i wziąłem czarną koszulkę z szuflady. W drodze do łazienki przeciągnąłem ją przez głowę. Ściągnąłem spodnie od garnituru, a założyłem zwykłe czarne jeansy. Obmyłem twarz zimną wodą, aby się otrzeźwić.
Gdy już byłem przygotowany poszedłem do salonu. Do spotkania było jeszcze jakieś 20 minut. Usiadłem się na kanapę. Zauważyłem list leżący na stoliku od firmy Repair Door. Zastanawiała mnie jedna rzecz. Szef firmy powiedział, że jeżeli nie oddam kasy na czas dobiorą się do bliskich mi osób. Ja ich nie miałem. Rodzice umarli kilka lat temu. Ciotka nie chciała mnie znać, a dziadkowie również nie żyli. Zostałem sam. Bez nikogo. Nie wiem dlaczego wtedy tak zareagowałem. Nie miałem nic do stracenia. Może to był impuls. Impuls, który mówił, że muszę bronić bliskich, których nie miałem. Odłożyłem list i jeszcze przez chwilę siedziałem bez ruchu. Wyjąłem komórkę z kieszeni. Była 15:50. Wstałem, kierując się do holu. Założyłem vansy. Przeszedłem przez próg i zamknąłem drzwi na klucz. Wsiadłem do auta, odpalając silnik. Jechałem ze średnią prędkością. Przemierzałem dzielnice, zapamiętując każdy dom, podwórko.
Po pięciu minutach byłem już na miejscu. Wjechałem na podjazd.
Domyśliłem się, że nie miała samochodu, pomimo garażu. Zapewne miała w nim jakieś stare rupiecie.
Wysiadając z auta, chwyciłem czerwoną różę z tylnego siedzenia, którą kupiłem po drodze do domu. Zamykając drzwi samochodu, spojrzałem w szybę. Przejechałem ręką po włosach, zaczesując je do tyłu. Odwróciłem się w stronę domu Peg. Nic się nie zmieniło oprócz drzwi, które przeze mnie musiała wymieniać. Na szczęście przyjęła ode mnie darmową naprawę drzwi, chociaż wiem, że była nieźle wkurzona.
Zauważyłem światło w górnej części domu. Musiał być to jej pokój.
Ruszyłem w stronę białych drzwi. Przycisnąłem metalowy guzik. Po drugiej stronie rozległ się dzwonek. Usłyszałem kroki, a raczej trucht.

*Peg*
Siedziałam w swoim pokoju. Matki nie było - znowu. Wyszła gdzieś z tymi swoimi koleżaneczkami. Nienawidziłam tego, ale nie mogłam nic na to poradzić. Ojciec rozmawiał z nią, ale jak widać to nie poskutkowało. Czasami chciałam, abym w ogóle jej nie miała. W pewnym sensie jej nie miałam. Cały dniami jej nie było. To tak jakbym w ogóle nie miała matki, byłam sama.
Czytałam książkę. Uwielbiałam czytać. Zazwyczaj kupowałam romantyczne książki. A w półkach już powoli brakowało miejsca na coraz to nowsze historie miłosne. Nawet ostatnio myślałam nad tym, aby dorobić półkę, większą półkę.
Usłyszałam dźwięk dzwonka, dochodzący z dołu. Wyszłam z pokoju, gasząc światło. Ruszyłam truchtem po schodach kierując się prosto do drzwi. Po drodze spojrzałam na zegarek. 16:00. Oznaczało, to tylko jedno. Louis. Już tu jest. Przyjechał. Stoi przed drzwiami. Czeka aż mu otworzę.
Stanęłam przed białymi drzwiami, nie wiedząc co zrobić. Nie mogłam się teraz wycofać. Było za późno. Tym bardziej, że zgodziłam się na te spotkanie. Teraz tego żałowałam. Mogłam odmówić. Powiedzieć, że nie mam czasu. Cokolwiek. Byle się z nim nie spotkać.
W końcu postanowiłam otworzyć mu drzwi. Pociągnęłam za srebrną klamkę, ciągnąc drzwi do siebie.
- Cześć, Peg - przywitał się.
- Cześć - wpuściłam go do środka, zamykając za nim drzwi.
- To dla ciebie - powiedział, wręczają mi czerwoną różę.
Zaskoczył mnie ten dar od niego. Nie spodziewałam się, że kupi mi różę. Tym bardziej czerwoną, takie jakie lubię.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się - Nie było trzeba.
- To drobiazg, Peg - odwzajemnił uśmiech - Ta róża, to przeprosiny za moje zachowanie wobec ciebie i twojego kolegi.
Zamurowało mnie. Czy on w tej chwili przepraszał mnie i Josh'a? Jeżeli tak, to na pewno musi być sen. To niepodobne do Louis'a. Wątpię, że kiedykolwiek powiedział komuś 'przepraszam'.
Nie odpowiedziałam. Kiwnęłam tylko lekko głową.
- Chodź - powiedziałam, kierując nas do kuchni - Chcesz się czegoś napić?
- Jasne - odpowiedział - Mogłabyś mi zrobić kawę? - zapytał.
- Oczywiście - atmosfera między nami była napięta. Wręcz czułam zdenerwowanie bijące od Louis'a.
Wstawiłam na gaz czajnik napełniony do połowy wodą. Wyjęłam kubki i wsypałam do każdego kawę. Czułam na sobie jego wzrok. Śledził mój każdy ruch. Było to trochę niezręczne dla mnie. Nie lubiłam jak ktoś patrzył się na moje ręce, wtedy wszystko wylatywało mi z rąk.
Odwróciłam się do chłopaka. Jego wzrok spoczął na moich oczach. Przez chwilę panowała cisza.
- Może przejdziemy do salonu? - zaproponowałam, a on kiwnął głową.
Usiadłam na fotelu, Louis zrobił to samo. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie.
- Więc po co tak dokładniej chciałeś się ze mną spotkać? - zapytałam, zniecierpliwiona czekaniem aż w końcu coś powie.
- Przyjechałem, aby.. - nie dokończył, bo akurat w tej chwili zaczęła gotować się woda, co spowodowało gwizd czajnika.
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
- Pomogę Ci - wstał i zrobił pierwszy krok w moją stronę.
- Nie! Poradzę sobie - podniosłam rękę w geście, aby nie szedł dalej.
- Daj spokój, Peg - zrobił następny krok, nie zwracając uwagi na mój gest.
Obydwoje ruszyliśmy do kuchni. Wyłączyłam gaz i podniosłam czajnik. Gorącą wodą zalałam zawartość kubków. Od razu poczułam zapach wyłaniający się z nich. Zaciągnęłam się nim. Uwielbiałam to robić.
Wzięłam kubki do rąk, gdy nagle podszedł do mnie Louis.
- Daj, pomogę ci - powiedział, odbierając ode mnie kubki.
Pozwoliłam mu je wziąć. Skierował się do salonu, a ja zrobiłam to samo, biorąc przy tym cukiernicę.
Postawił kubki na małym stoliku, znajdującym się przy fotelach. Usiadłam się i posłodziłam swoją kawę.
Podałam mu cukiernicę i zrobił to samo.
- Teraz możesz dokończyć, to co chciałeś powiedzieć - wzięłam do ręki swój kubek i zaczęłam upijać małymi łykami zawartość.
- No więc przyjechałem tu, aby cię przeprosić - jąkał się, jakby nie umiał złożyć sensownego zdania.
- Aby po to? - zapytałam zdziwiona - Przecież mogłeś mnie przeprosić na przykład przychodząc do biblioteki - odstawiłam kubek, kiedy zorientowałam się, że jest on już opróżniony.
Zauważyłam zdziwioną minę Louis'a. Pewnie myślał, że jestem kawoholiczką. Ale nie! Nie jestem nią.
- Nie przyjechałem tu tylko po to, Peg - powiedział, odstawiając swój kubek - Nie chciałem cię tylko przeprosić - wstał i podszedł do mnie, opierając swoje ręce po obu stronach mojej głowy o fotel.
Trochę mnie przerażał. Co więcej on był przerażający!
- Chciałem cię przeprosić, a przede wszystkim wytłumaczyć.
- Co wytłumaczyć? - zapytałam i szybko odepchnęłam go od siebie, wstając - Tu nie ma co tłumaczyć Louis! - krzyknęłam, podchodząc do okna.
- Jest co wytłumaczyć, Peg - przybliżył się, co mnie zaniepokoiło. Nie lubiłam być zbyt blisko niego. Miał bardzo klejące się łapska do ciała, a szczególnie ciała dziewczyn.
- Wiem, że przeraża cię moje zachowanie wobec innych ludzi - chciałam zaprzeczyć, ale on zwinnym ruchem położył swój palec na moich ustach, szybko je strąciłam - Nie zaprzeczaj, bo wiem jaka jest prawda.
Gdy zobaczyłam, że był stanowczo za blisko, zrobiłam krok w tył.
- Wiem, że boisz się mnie od tego momentu, gdy pobiłem twojego kolegę. Nawet gdybyś zaprzeczyła, nie uwierzyłbym ci. Po prostu czuję twój strach, gdy jestem zbyt blisko ciebie - znowu się przybliżył - Teraz też go czuję.
Spojrzałam w jego oczy, zobaczyłam - jak mi się wydawało - ból. Ból w jego oczach.
- Nie powiem, że to mnie nie boli, bo boli. I to cholernie boli, Peg - szybko podszedł do mnie, łapiąc mnie za nadgarstki i przyciskając do ściany. Nie wiedziałam co zrobić, a nawet co powiedzieć. Nie sądziłam, że takie słowa wydostaną się z ust Louis'a i to na dodatek w moją stronę.
Chciałam się wyrwać, ale jego uścisk się zacieśnił.
- Proszę cię Louis, puść mnie - powiedziałam cicho, niemal niesłyszalnie.
- Puszczę cię jeżeli pozwolisz mi pocałować twoje usta - przez chwilę myślałam, po czym kiwnęłam głową na zgodę.
Przybliżył swoją głowę do mojej. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Jego usta były dwa centymetry od moich.

Tadaaam! Jest oto i 13 rozdział! :D Tak wiem! Obiecywałam Wam, że rozdział pojawi się od razu kiedy wybiję 35 komentarzy. Tyle komentarzy było, a co? A rozdziału jak nie było, tak nie było. Ale w końcu pojawił się. Ostatnio zastanawiałam się nad tym czy nie ustalić takiej zasady, że rozdziały pojawiałyby się co weekend. Co wy na to? Idziecie na taki układ? Przez te 27 dni, gdy wena mi nie przychodziła, miałam nawet chęć usunąć te FF. Jednak pomyślałam, że szkoda by było mi tylu czytelników, tyle czasu poświęconego na rozdziały. Postanowiłam więc go nie usuwać - jak narazie.
Są też bardzo ważne sprawy, więc przeczytaj, proszę! :) Nie zbawi Cię te parę minut. :p
Pierwsza sprawa: Pod poprzednim rozdziałem życzyliście mi miłych ferii itp. Źle mnie zrozumieliście. Ja życzyłam miłych ferii tym co je rozpoczynali - ja tą osobą nie byłam. Ferie właśnie rozpoczynają mi się od jutra. Ale pomimo wszystko dziękuję :*
Druga sprawa: Ktoś z Anonima zapytał się mnie czy w tym FF uwzględniam zamiłowanie Louis'a do marchewek. Odpowiedź brzmi: nie. Często dostaję nominację do Liebster Award. Przepraszam, że na nie nie odpowiadałam. Teraz się to zmieni. Stworzę specjalną zakładkę na odpowiedzi właśnie do LA. Dlatego jeżeli nominowałaś mnie do LA wejdź w zakładkę i poinformuj mnie.
Trzecia sprawa: Jak pewnie każdy się domyśla, niedługo pojawią się sceny erotyczne w rozdziałach. Oczywiście za każdym razem będzie info na początku rozdziału, że takie sceny mogą się pojawić. Czytasz to na swoją odpowiedzialność.
Mam prośbę do Was. Jeżeli czytacie te FF, podoba Wam się styl pisania i ogółem fabuła, proszę polecajcie te FF swoim znajomym. Udostępniajcie linki itp. Będę Wam ogromnie wdzięczna. 

Rozdział jest dedykowany wszystkim tym co kończą i rozpoczynają ferie! :) xx 
Miłego czytania xx Zostawiajcie swoje opinię na temat nowego rozdziału, akcji itp.